fbpx

Jak zadbać o skórę po lecie?

Jak zadbać o skórę po lecie? Jak zachować opaleniznę jak najdłużej? Te pytania zadajemy sobie chyba za każdym razem wraz z nadejściem roku szkolnego. W tym sezonie słońce dało nam się szczególnie we znaki i właściwie od kwietnia nie pozwalało o sobie zapomnieć. Aura sprzyjała kąpielom słonecznym i wystawianiu ciała na szkodliwe działanie promieni UV. Czas zająć się pielęgnacją, by pomóc skórze się zregenerować i zachować złoty kolor jak najdłużej. 

Opalenizna  to nic innego jak mechanizm obronny naszej skóry przed szkodliwym działaniem promieniowania UV. I nie chcę tutaj mówić, że opalanie się to samo zło, bo tak nie jest. Promienie słoneczne są nam potrzebne choćby do przekształcania prowitaminy D w funkcjonalną witaminę D, która z kolei pomaga budować mocne kości. Nie wspominając już o naszym samopoczuciu, nie jest chyba tajemnicą, że mieszkańcy okolic koła podbiegunowego w czasie polarnej nocy są bardziej narażeni na depresję niż mieszkańcy południowej Europy, gdzie słońca nie brakuje. Dlatego należy korzystać z promieni słonecznych, ale w odpowiedzialny sposób. Jak to mówią, wszystko jest dla ludzi – w umiarze 😉 Zanim przejdę do pielęgnacji, podrzucę jeszcze trochę naukowego bełkotu na temat UV. 

W nauce wyróżnia się trzy rodzaje promieniowania UV ze względu na długość fali elektromagnetcznej:

  • UVA – najdłuższe, od 315 do 380 nm i mniej szkodliwe od pozostałych. Mimo wszystko uszkadza włókna kolagenowe i przyspiesza procesy starzenia w skórze. Może także powodować zaćmę, ponieważ w przeciwieństwie do pozostałych typów, nie jest pochłaniane przez rogówkę.

  • UVB – nieco krótsze, od 280 do 315 nm. Powoduje wytwarzanie witaminy D3 w skórze, a więc przyczynia się do wzmocnienia kości. Jednak w nadmiarze powoduje oparzenia, reakcje alergiczne i uszkodzenia DNA, które w konsekwencji mogą wywoływać nowotwory skóry.

  • UVC – najkrótsze, od 100 do 280 nm. Najbardziej przenikliwe i niebezpieczne. Na szczęście chroni nas przed nim warstwa ozonowa atmosfery ziemskiej. Z laboratoryjnego doświadczenia dodam, że jest na tyle niebezpieczne dla organizmów żywych, że używa się go sterylizacji pomieszczeń czy wody.

Przed zgubnym działaniem tych promieni chronią nas odpowiednie kosmetyki z filtrami UVA i UVB. Gorąco zachęcam do korzystania z nich nie tylko wiosną i latem, ale także jesienią i zimą. Ale ten wpis nie o tym, chociaż i o filtrach UV planuję się trochę powymądrzać w przyszłości 😉 

Jak już wspomniałam promieniowanie UVA i UVB może uszkadzać włókna kolagenowe i przyspieszać starzenie się skóry. Wpływ na przesuszenie może mieć także np. chlorowana woda. Dlatego warto skórze trochę pomóc dojść do siebie.

Ciało

Jak więc zadbać o skórę po lecie? Pierwszym etapem powinno być regularne złuszczanie naskórka, np. raz lub dwa razy w tygodniu, żeby za bardzo skóry nie podrażniać. Ten etap pomoże nie tylko uniknąć nieestetycznego wyglądu schodzącego naskórka, ale umożliwi też składnikom nawilżającym łatwiejsze dotarcie wgłąb skóry. Taki peeling można kupić lub zrobić samemu. Ja bardzo lubię wykorzystywać fusy z kawy, które łączę z miodem i wmasowuję tam, gdzie potrzebuję. Drobno zmielona, już zaparzona kawa jest na tyle delikatna, że nie powoduje podrażnień podczas mechanicznego ścierania naskórka, a kofeina pomaga ujędrniać skórę. Miód natomiast to bogactwo witamin, mikro i makroelementów, ma działanie antyseptyczne i pomaga w procesie gojenia ran. Zatrzymuje wodę w skórze, dzięki czemu pomaga ją nawilżać. 

Po złuszczeniu naskórka należy skórę nawilżać. Na co zwracać uwagę przy wyborze balsamu? Dobrze, żeby miał w składzie nawilżający mocznik, który jest humektantem, czyli substancją, która silnie wiąże wodę. Na etykiecie znajdziesz go pod różnymi nazwami, np.: carbamide, carbamide resin, carbamimidic acid, carbonyl diamide, carbonyldiamine, isourea, 75 urea, pseudourea, ureaphil, ureophil, urevert. Drugim pożądanym składnikiem jest kojący i regenerujący pantenol, który wchodzi w skład witaminy B5. Pobudza komórki skóry do podziałów, dzięki czemu przyspiesza jej regenerację. Inną silnie nawilżającą substancją jest kwas hialuronowy – kolejny humektant, który tworzy cienką warstwę na skórze, która nie pozwala na odparowanie nadmiernej ilości wody. Znajdziesz go na etykiecie pod nazwą Hialuronic Acid. Warto zwrócić uwagę na zawartość gliceryny w kosmetyku. Ze względu na małe cząsteczki, gliceryna łatwo wnika w głąb warstwy rogowej naskórka, ułatwiając transport innych odżywczych substancji do wnętrza skóry. Sama także ma właściwości higroskopijne i pomaga nawilżać skórę. Powinna być gdzieś na drugim miejscu w składzie pod nazwą Glycerin. Mój ulubiony balsam, który serdecznie polecam znajdziesz we wpisie 5 pielęgnacyjnych marek cruelty free. Zawiera i mocznik i pantenol i glicerynę, a dodatkowo wiele naturalnych olejów roślinnych, które słyną z właściwości pielęgnacyjnych. 

Regularne złuszczanie i odpowiednie nawilżanie, zapewni, że skóra będzie w dobrej kondycji a suche skórki nie będą psuć efektu opalenizny. Przy takiej pielęgnacji, złoty kolor utrzyma się naprawdę długo. Wiadomo, że powoli będzie zanikał, bo jak nie ma bodźca, to nie ma reakcji obronnej, ale przez przynajmniej kilka miesięcy opalenizna będzie robić różnicę. Kiedy dwa lata temu przywiozłam sobie złoty kolor z Cypru, do tej pory odcinają mi się majtki. A ja nic nie poprawiałam!

Skóra twarzy

A co ze skórą twarzy? Ona też wymaga szczególnej pielęgnacji po lecie, w końcu jest wystawiona na działanie promieni słonecznych częściej niż inne części ciała. Skórę twarzy również należy złuszczać. Jesienią i zimą można stosować w tym celu, niewskazane wiosną i latem, peelingi chemiczne. Ale z nimi należy uważać i najlepiej nie stosować ich samodzielnie. O ile kwas migdałowy jest delikatny i nadaje się do każdego typu cery, nawet wrażliwego, o tyle inne substancje mogą powodować wiele niepożądanych skutków ubocznych i należy obchodzić się z nimi umiejętnie. Właściwie wszystkie peelingi chemiczne złuszczają naskórek i pobudzają komórki do produkcji kolagenu i elastyny. Każdy kwas jest jednak inny, różnią się mocą i posiadają swoje charakterystyczne cechy. I tak kwas salicylowy oprócz właściwości keratolitycznych także oczyszcza i zwęża pory, ma działanie antyseptyczne i wspomaga leczenie trądziku. Kwas glikolowy spłyca zmarszczki i rozjaśnia przebarwienia. Natomiast kwas laktobionowy ma silne właściwości regenerujące i łagodzące oraz wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry. Z kolei kwas mlekowy zmniejsza widoczność blizn. Każda z tych substancji ma pewne przeciwwskazania, z którymi należy się zapoznać, zanim zastosuje się kurację. Najlepiej skonsultować się z kosmetologiem i oddać się w ręce specjalisty.

Są też oczywiście produkty łagodniejsze, do zastosowania w domu. I do głowy przychodzą mi dwa, które mogę polecić na bazie własnych doświadczeń. Jeden to peeling enzymatyczny,  a drugi drobnoziarnisty – mechaniczny, oba produkty są polskie i nietestowane na zwierzętach. Pierwszy z nich to maska oczyszczająca Tołpa 3 enzymy.

Jak nazwa wskazuje ma w składzie trzy roślinne enzymy proteolityczne – papainę, bromelainę i mikrokapsułowaną keratynazę. Brzmi strasznie, ale mówiąc ludzkim głosem enzymy te pomagają rozkładać keratyny w warstwie rogowej naskórka. Keratyny wchodzą w skład cytoszkieletu komórkowego, a dokładnie filamentów pośrednich. A cytoszkielet w wielkim skrócie nadaje i utrzymuje kształt komórce eukariotycznej.  Kiedy ulega zniszczeniu, zmniejsza się spoistość komórek i naskórek zaczyna się złuszczać, a skóra zostaje pobudzona do regeneracji. W rezultacie staje się miękka i gładka. Maska nie wnika głęboko, więc i złuszczanie nie jest intensywne, ale widoczne natychmiast.

Drugi polecany przeze mnie peeling to nawilżająca domowa mikrodermabrazja Vita C Infusion Mincer Pharma.  Pisałam o nim TUTAJ, więc odsyłam Cię do tamtego wpisu, żeby nie rozpisywać się kolejny raz na ten sam temat 😉  

Kiedy skóra jest już złuszczona i oczyszczona, należy ją nawilżać. Z pomocą przyjdą kremy i maski np. z kwasem hialuronowym, o którym pisałam wyżej. Jesienią i zimą, skóra jest narażona na gwałtowne zmiany temperatur. Wychodzimy z ciepłego mieszkania na zimne powietrze i odwrotnie. Skutkuje to podrażnieniami i wysuszeniem, dlatego należy dbać o barierę ochronną i codziennie nawilżać skórę. Kilka razy w tygodniu stosuj nawilżające maski, a pomożesz skórze na twarzy znieść ciężkie warunki atmosferyczne i ogrzewanie w domu. Polecam produkty Ziaja – maska regenerująca z brązową glinką i maska nawilżająca z zieloną glinką

Dieta

Odpowiednia pielęgnacja skóry po lecie to jednak nie wszystko. Należy zadbać o nią także od środka, a więc należy stosować odpowiednią dietę. 

Po pierwsze woda – w świecie idealnym powinno się wypić jedną przynajmniej szklankę wody na godzinę. Najpierw trzeba jej dostarczyć od wewnątrz, żeby później móc ją zatrzymać w skórze od zewnątrz.

Po drugie – witamina C (kwas akorbinowy). Jest niezbędna do produkcji kolagenu. Naukowym bełkotem – jest koenzymem hydroksylazy prolinowej i lizynowej, które katalizują powstanie poprzecznych wiązań kowalencyjnych między cząstkami tropokolagenu. Brak wit. C oznacza brak aktywności tych enzymów, a to z kolei – brak dojrzewania kolagenu. A tak po ludzku, skóra właściwa składa się w 75% z kolagenu. Brak witaminy C to brak syntezy kolagenu, czego rezultatem jest słaba kondycja skóry. Ale nie tylko skóry. Stawy, ścięgna, więzadła i dziąsła też cierpią z powodu niedoboru kwasu askorbinowego. Dlatego warto jeść dużo surowej papryki, natki pietruszki i cytrusów.

Po trzecie – karotenoidy. To naturalne przeciwutleniacze, które chronią przed reaktywnymi formami tlenu. Czyli znów po ludzku, chronią komórki i ich materiał genetyczny przed zniszczeniem. Oprócz tego są prekursorami witaminy A (retinolu) i głównymi jej źródłami w naszej diecie. Retinol nie tylko jest niezbędny w procesie widzenia, ale także dla utrzymania prawidłowego stanu naskórka i błon śluzowych. Można go znaleźć w tranie, maśle, żółtku jaj, marchwi, owocach cytrusowych oraz zielonych warzywach. A w karotenoidy bogate są np. pomidory, papryka, jarmuż czy morele.

W jaki sposób Ty dbasz o skórę po lecie? Masz jakieś sprawdzone sposoby? Podziel się ze mną w komentarzu Twoimi metodami 😉

***

Ściskam!

Hania

23
Dodaj komentarz

avatar
18 Komentarze
5 odpowiedzi w wątku
0 Obserwwatorzy
 
Komentarz z największą liczbą reakcji
Najgorętszy wątek
19 Autorzy komentarzy
DorotaKarolina / Nasze BąbelkowoPiotr SzostakHaniaKLifebygirl Autorzy najnowszych komentarzy
  Chcę otrzymywać powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Wow! Dużo konkretnych porad, ja bym jeszcze dodała coś na odprężenie np suche szczotkowanie 😊

Karolina / Nasze Bąbelkowo
Gość

Jesli chodzi o kosmetyki – robię to wszystko niezależnie od pory roku. Ale z dietą mam akurat problem – brak mi wytrwałości i konsekwencji, by odżywiac się zdrowo i w zbilansowany sposób.

Piotr Szostak
Gość

Bardzo fajne porady. Ja staram się nie wystawiać na długotrwałe działanie słońca. Myślę, że to najzdrowsze podejście,jeżeli chodzi o dbałość skóry.

Lifebygirl
Gość

Masz bardzo ładny styl pisania

Joanna
Gość

Nie dbam 🙁 Ale po lekturze Twojego wpisu na bank zrobię sobie piling, na który nigdy nie mam czasu 🙂

Więcej serca niż rozumu
Gość

Wpis w sam raz dla mnie, bo moja skóra po licznym opalaniu cierpi 🙂

Izabela
Gość

Ja raczej staram się nie opalać. Wiosną i jesienią wystawiam się troszkę na słońce, ale to dosłownie 15-30 minut w weekend przy porannej herbacie 😉

DeVi
Gość

Zazwyczaj nie mam problemów ze skórą, ale tego lata się spaliłam pomimo ostrożności. Cóż mam nadzieję, że opalenizna (spalenizna) zejdzie jak najszybciej i nigdy nie wróci. Na pewno skorzystam z pielęgnacyjno regenerujących olejków/ balsamów. 😉

Zołza z kitką
Gość

Wpis idealnie dla mnie! Będę musiała się jakimś (magicznym!:D) sposobem zmotywować, by zadbać o skórę – ta sfera pielęgnacji leży i kwiczy…;)

Ecowystarczalni
Gość

Szkoda, że tak niewiele osób w ogóle zdaje sobie sprawę jak ważne jest dbanie o siebie. I to wcale nie tylko po lecie!

Katarzyna Mierzwa
Gość

Tpłpa 3 enzymy jest super 🙂 obecnie to chyba mój ulubiony peeling enzymatyczny :), u mnie jesienią zawsze kwasy i nawilżanie 🙂

łobuziara
Gość
łobuziara

dieta to u mnie nr1 do poprawki 😉 nr2 to przesuszona notorycznie skóra na nosie i wokół niego. żadne peelingi ani kremy nie pomagają, też tak macie po lecie? całkiem fajnie i tu się pochwalę idzie mi pielęgnacja włosów. starałam się regularnie dbać o nie latem (odżywki i maska great lengths super sprawa) i teraz wystarczy ze kontynuuję dobre nawyki i włosy miodzio 😉

Ola
Gość

Na prawdę świetny wpis, dużo przydatnych informacji. Ja wróciłam teraz do retinolu, bo działa na moją skórę rewelacyjnie, nawet lepiej niż kwasy. A witamina C to u mnie podstawa w pielęgnacji, stosuję serum z wit C cały rok i nie wyobrażam sobie bez niej życia 😉

Candy Pandas
Gość

Warto dbać o swoje ciało w ten sposób nie tylko dla opalenizny ale dla zdrowia i po prostu ładnego wyglądu 🙂

Iwona
Gość

Wydaje mi się, że przez cały rok dbam o skórę bardzo podobnie. Zmieniam głównie konsystencje produktów. Jak na razie jest w dobrej kondycji 🙂

Wedding And the City
Gość

Jak przez całe lato unikam słońca i smaruję twarz i ciało kremami z wysokimi filtrami, to później nie widzę przesuszenia, skóra ma się dobrze i wystarczy jej wypracowana przez lata pielęgnacja 🙂 Także uważam, że żeby zachować młody wygląd trzeba chronić się przed słońcem przede wszystkim. Pozdrawiam!

Paulina z Krainy Rozwoju
Gość

Bardzo fajne porady. Na pewno je zastosuję w praktyce. Szkoda, że lato się już kończy, było tak wspaniale!

Ewelina
Gość

PO lecie trzeba porządnie zadbać o swoją skórę i ciałko. Mam suchą skórę więc ciągle ją nawilżam, żeby wróciła do siebie po tych upałach, słońcu