fbpx
Inglot Jennifer Lopez: cienie, rozświetlacz, róż do policzków, kremowa szminka

Inglot Jennifer Lopez – recenzja i szczera opinia

Opublikowano: 18 lipca 2018 by HaniaK

Z czym kojarzy Ci się Jennifer Lopez? Oprócz muzyki i filmu oczywiście 😉 Pierwsze co widzę oczami wyobraźni na myśl o tej pięknej Latynosce to biel, złoto, blichtr i przede wszystkim zdrową, pełną blasku cerę. JLo kojarzy mi się z rozświetlaczem i promieniejącą buzią, której piękno wydobywa makijaż w zazwyczaj neutralnych kolorach, często jednak urozmaicony czerwoną szminką lub mocnym okiem. Sama uwielbiam świetlisty makijaż, dlatego kiedy zobaczyłam nową kolekcję Jennifer Lopez Inglot nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Współpraca chwyciła mnie za serce i za portfel 😉 Inglot jest też na liście PETA wśród marek nietestujących kosmetyków na zwierzętach, a jeśli masz ochotę poczytać o innych, to zajrzyj TUTAJ.

***

Kolekcja Inglot Jennifer Lopez - co znajdziesz w asortymencie?

 Z całą kolekcją Inglot Jennifer Lopez można zapoznać się TUTAJ. A znajdziesz w niej: 

 Osobiście z asortymentu kolekcji Inglot Jennifer Lopez zaopatrzyłam się w róż do policzków w odcieniu J121 Blush rozświetlacz J141 Gold Dustcztery cienie do powiek: J301J309J323 i J331, pomadkę w pięknym czerwonym kolorze J207 Besame oraz paletkę J-FSFC, która pomieściła wszystkie pudrowe produkty.

Inglot Jennifer Lopez - moja opinia

Kolekcja Inglot Jennifer Lopez jest o około 15% droższa od tej dostępnej regularnie online i w salonach. Czy jest warta swojej ceny? Ja mam z Inglotem relacje, które można określić jako “love&hate relationship”. Część kosmetyków uwielbiam, inne niespecjalnie mnie przekonują.

Np. do moich ulubieńców zaliczają się pudry do konturowania twarzy (503 i 508) oraz niezawodny, uniwersalny Duraline. Natomiast cienie Inglot, pomadki, czy korektory do moich ulubionych nie należą. JLoxInglot to jednak zupełnie inna jakość.

Cienie

Cienie są po prostu niesamowite! To jaki mają pigment i jak się rozcierają to jakaś bajka. Genialnie transferują się z pędzla na powiekę, są tak przyjazne użytkownikowi, że nawet początkujący będzie zachwycony. W dodatku cienie Inglot z tej kolekcji występują w 20 przepięknych odcieniach, między którymi trudno się zdecydować. Nie można nic zarzucić także trwałości, spokojnie wytrzymają cały dzień lub szampańską imprezę. Spośród wszystkich wariantów do wyboru są cienie matowe, satynowe, perłowe i lekko brokatowe, każdy znajdzie coś dla siebie. Muszę przyznać, że Inglot w tej kolekcji przeszedł sam siebie i jak zwykle nie przepadam za ich cieniami, to te mnie urzekły i wyjątkowo chętnie po nie sięgam.

Róż do policzków

Ma bardzo mocny pigment, a kolor Blush jest chyba najbardziej uniwersalnym odcieniem jaki można sobie wyobrazić. Pracuje się z nim wyjątkowo przyjemnie, a na policzkach zostawia piękny, zdrowy rumieniec. Trzeba uważać z ilością, ponieważ pigment ma bardzo mocny i łatwo przesadzić. Z puchatym, rozczapierzonym pędzlem stworzy idealny duet. Róż Inglot ma matowe wykończenie, ale bardzo naturalne. Tworzy efekt zdrowej cery. Myślę, że właśnie o to chodziło Jennifer Lopez. W końcu (wg mnie) jest synonimiem pięknej i zdrowej cery.

Kremowa szminka

Pomadka jest kremowa, więc nie ma co mówić tutaj o trwałości. To po prostu nie jest trwały produkt z założenia, ale ma inne zalety. Po pierwsze kolor, również jest uniwersalny, pasuje zarówno mnie – mega bladziochowi, jak i p. JLo. Myślę, że ta czerwień zafundowana przez współpracę Jennifer Lopez i Inglot jest w odcieniu odpowiednim dla każdego. Formuła jest niezwykle kremowa i nawilżająca, a kolor mocno wżera się w usta, więc kiedy się zjada nie jest to aż tak zauważalne. Wrażenie robi też opakowanie. Połączenie czerni i złota sprawia wrażenie luksusu i przynosi na myśl szminki Chanel. Na samej pomadce są wygrawerowane inicjały JLo, co dodaje jeszcze trochę smaczku.

Potrójny rozświetlacz

Moim jedynym rozczarowaniem jest rozświetlacz. Po kolekcji JLo spodziewałam się mega glow, a dostałam raczej delikatny produkt, z którym trzeba się napracować, żeby dostać widoczny efekt. Wariant Gold Dust, jak sama nazwa wskazuje, to ciepły rozświetlacz, w lekko brzoskwiniowym odcieniu. Znowu jest to coś, czego można się spodziewać po Jennifer Lopez. Po zmieszaniu wszystkich trzech kolorów można uzyskać lekko brązową poświatę, co na lato jest efektem całkiem pożądanym. Do lekkiego no makeup jak najbardziej się nada, ale jeśli szukasz mocnego rozświetlacza, odpuść. To nie jest typowy produkt, jak np. Fenty Beauty, o którym pisałam w zapowiedzi tutaj. Inglot daje delikatny efekt i jak nie masz ochoty na mocny makijaż to jak najbardziej się nada, ale nic poza tym. Raczej więcej go nie kupię, ponieważ nie daje efektu, jakiego oczekuję od tego typu produktów.

Na koniec wspomnę jeszcze o kasetkach. W porównaniu z opakowaniami dostępnymi regularnie, na pewno wyróżniają się wyglądem. Złote zdobienia i czarny, dominujący kolor sprawiają wrażenie luksusu i widać, że są inspirowane designem z początku XX w. – Art Deco. Największą zaletą Inglot jest właśnie to, że można do woli personalizować swoje zakupy. Nie inaczej jest w przypadku kolekcji Jennifer Lopez.

Podsumowując, to świetna kolekcja, pełna przepięknych kolorów i rożnych formuł. Każdy znajdzie coś dla siebie, a ja najbardziej zakochana jestem w cieniach do powiek i ubóstwiam szminkę za jej niesamowity kolor i kremowe wykończenie. Używając tych kosmetyków czuję ducha JLo. Musze przyznać, że Inglot wykonał kawał dobrej roboty i pozostaje mi pogratulować współpracy z taką osobistością. Jako ciekawostkę dodam, że w Polsce ta kolekcja jest tańsza niż zagranicą i mamy dostęp do większej gamy kolorów 😉

Masz już swojego faworyta z kolekcji Inglot Jennifer Lopez? Daj znać w komentarzu.

***

Ściskam!

Hania

16 komentarzy

  • Borovie 21 sierpnia 2018 at 21:03

    Kurczę, te palety mają przeboskie kolory! Ogólnie wszystko wygląda idealnie, tak jak to wygląda spod ręki JLo 😉

    Odpowiedz
  • Ania, Kęsy Codzienności 18 sierpnia 2018 at 20:53

    Lubię JLo za głos, talent i za wygląd, bo wygląda naprawdę świetnie. Zawsze. Produkty do makijażu są mi obce, już się nie maluje. Ale fajnie znać, co warto używać a co jednak nie. Ciekawe, czemu polskie i zagraniczne ceny się różnią. Ale dla nas to na plus ☺️

    Odpowiedz
  • Emilia 18 sierpnia 2018 at 19:42

    OMG JAKA TY JESTEŚ PIĘKNA.
    Te włosy, te piegi cudowne, te usta boskie!!!
    Nic, tylko podziwiać! <3

    Odpowiedz
  • DeVi 18 sierpnia 2018 at 12:22

    Podoba mi sie kolor szminki 🙂 niezle kontrastuje!

    Odpowiedz
  • Anna 18 sierpnia 2018 at 10:31

    Uwielbiam kosmetyki Inglot, pierwszy dostałam od mojego mężczyzny, paletę ceni i puder.

    Odpowiedz
  • Agata Ma Nosa 2 sierpnia 2018 at 22:43

    Wow! ale masz cudowne piegi! Tylko na nie zwróciłam uwagę, przyćmiły JLo:)

    Odpowiedz
    • HaniaK 2 sierpnia 2018 at 23:23

      Dziękuję 🙂

      Odpowiedz
  • Angela P 20 lipca 2018 at 11:59

    Kolor szminki mi się podoba 🙂

    Odpowiedz
  • PaulinaN 19 lipca 2018 at 21:25

    Cudowny jest kolor pomadki i zauwazyłam swoje kochane Opium 🙂

    Odpowiedz
  • Iwona 19 lipca 2018 at 18:22

    Bogatą ofertę ma te kolekcja, więc każda z nas znajdzie coś dla siebie 🙂

    Odpowiedz
    • Anonim 19 lipca 2018 at 18:34

      Tak, a wszystko tak piękne, że trudno podjąć decyzję 😉

      Odpowiedz
  • Natalia 19 lipca 2018 at 10:47

    Mi J.Lopez kojarzy się z dobrym głosem i wielką pupą! 😀
    Bardzo ladne zdjęcia.

    Obserwuję i zapraszam do mnie 🙂 Będzie mi bardzo miło jeśli wpadniesz.
    Mój blog-KLIK

    Odpowiedz
    • Anonim 19 lipca 2018 at 11:28

      A wiesz, że ta wielka pupa jakoś wyleciała mi z głowy?:D Dzięki za komplement 🙂

      Odpowiedz
  • talarkowa 18 lipca 2018 at 21:50

    Kolor pomadki to prawdziwe sztosiwo! I bardzo do Ciebie pasuje 🙂

    Odpowiedz
    • Anonim 19 lipca 2018 at 11:27

      Dzięki 😉 Polecam z czystym sumieniem 🙂

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *