fbpx
Produkt został dodany

Czym zapełnić pustkę po “Grze o Tron”?

Tak epickiej produkcji jak “Gra o Tron” w historii telewizji jeszcze nie było. A przynajmniej nie w gatunku fantasy. Przez prawie 10 lat HBO raczyło nas wyjątkową opowieścią, którą pokochali nie tylko fani klimatów Lochów i Smoków. Pamiętam jak by to było wczoraj, kiedy pierwszy raz zetknęłam się z serialem. Przyznam bez bicia, że o książce nie miałam wtedy pojęcia. Zakładam, że czytają to fani produkcji, więc nie będę się hamować przed spoilerami 😉 

Trafiłam na tę produkcję zupełnym przypadkiem, kiedy szukałam zajęcia, które pomogłoby mi oderwać się od przygotowań do egzaminu licencjackiego (rok 2011). I tak zupełnie bez żadnej wiedzy o tej produkcji i oczekiwań względem niej, postanowiłam dać jej szansę. I przepadłam…

Obejrzałam pierwszy sezon jednym tchem. Z tak zaskakującą fabułą jeszcze nigdy się nie spotkałam i nawet cieszę się, że książkę przeczytałam później. Śmierć Neda Starka była dla mnie szokiem, czymś, co do samego końca wydawało się nierealne. Jak to? Główny bohater umiera zanim wydarzenia nabiorą rozpędu? To co będzie dalej? Przecież ta historia bez Neda nie ma sensu! Jakie było moje zdziwienie, kiedy fabuła po tym wydarzeniu dopiero ruszyła z kopyta i zaskakiwała coraz bardziej i bardziej. Po seansie pierwszego sezonu czułam pustkę, więc sięgnęłam po pierwowzór, czyli “Pieśń lodu i ognia” Goerga R.R. Martina.

Kolejne sezony oglądałam już po lekturze. Na wszelkie znaczące wydarzenia jak bitwa nad Czarnym Nurtem,  “krwawe gody”, czy śmierć Joffreya byłam już psychicznie przygotowana i z wypiekami na twarzy ich oczekiwałam. Serial oglądało się zupełnie inaczej, ale twórcy nie zawodzili. I dopóki mieli pod ręką materiał źródłowy w postaci książki, było genialnie. Pewnie większość fanów zgodzi się ze mną, że sezony 7 i 8 odstają od reszty. Niepotrzebnie gnają z fabułą na łeb na szyję i znacznie spłycają postaci i wątki. Mam żal do twórców, że tak im się spieszyło do Gwiezdnych Wojen, że postanowili zakończenie historii przedstawić w dwóch, okrojonych sezonach. Ale mimo wszystko ten serial się kocha i kocha się nienawidzić za to pozbawione logiki zakończenie. 

Dlaczego “Grę o Tron” kochamy i nienawidzimy jednocześnie? Ponieważ, jak to powiedział Ramsay Snow w serialu: “Jeśli liczysz na szczęśliwe zakończenie, to nie przykładałeś dość uwagi.” To nie jest sztampowa historia o walce dobra za złem, gdzie to pierwsze zawsze wygrywa. Tutaj, to ci uczciwi płacą cenę za bycie przyzwoitym i ponoszą najgorsze konsekwencje. Bohaterowie ponoszą konsekwencje swoich czynów i wyborów, często bolesne. Najlepszym przykładem jest chyba Robb Stark, który zakochał się nie w tej co trzeba, przez co zdradził Freyów i dokończył żywota na weselu swojego wuja. Liczył na przebaczenie? To nie ta opowieść, tutaj płacimy za swoje wybory 😉 Powiedzmy, że do 6 sezonu, widz nie jest traktowany jak idiota, a związki przyczynowo-skutkowe mają swój logiczny ciąg.

Nie ulega wątpliwości, że świetna historia jest zasługą Martina, dwa ostatnie sezony pokazały, że scenarzyści nie radzą sobie z tym ogromnym światem i wielowątkowością fabuły. Ale i tak pozostaję oddaną fanką produkcji i nie ukrywam, że wiele łez wylałam podczas seansu finałowego odcinka. Czy jestem usatysfakcjonowana? I tak i nie. Wizualnie było pięknie, scenariusz może zawiódł, ale pozostaje jeszcze nadzieja, że George Martin dokończy ostatnie dwa tomy i dostaniemy zakończenie na jakie zasługujemy my – czytelnicy (widzowie) i wszyscy bohaterowie. Także ci, których w serialu nie zobaczyliśmy. 

Mi się łezka w oku kręci na myśl o tym, że w kolejny poniedziałek nie zobaczę już następnego odcinka, a za rok nie będzie kolejnego sezonu. Czuję taką samą pustkę, jak po obejrzeniu pierwszego sezonu. Ale tym razem nie mam lektury, do której mogłabym uciec po więcej.  Jak zapełnić tę dziurę w sercu po “Grze o Tron”? Jak umilić sobie oczekiwanie na książkowe zakończenie sagi “Pieśń lodu i ognia”? Przedstawiam kilka moich typów, głównie serialowych. Wśród tych propozycji będą bardzo różne produkcje, od sci-fi, po seriale historyczne.

1. Przeczytaj książkowy pierwowzór

Jeśli masz na koncie tylko serial, to warto sięgnąć po powieść, a właściwie epopeję “Pieśń lodu i ognia”, której pierwszy tom zatytułowany jest jak serial. Nie ukrywam, że ostatnie dwa tomy (“Uczta dla wron” i “Taniec ze smokami”) czytało mi się dość topornie, mimo to uważam, że warto po książkę sięgnąć. Serial, jak to serial, uprościł wiele wątków, z niektórych zrezygnował i w ogóle nie wprowadził kilku postaci. Książkowa historia jest dużo bardziej złożona i nawet sam autor przyznaje, że podczas pisania dwóch ostatnich tomów posiłkuje się fanowską encyklopedią, żeby nie dopuścić się dziur w logice. Ta książka angażuje na całego i zmusza do snucia własnych teorii. Naprawdę polecam, bo serial to ułamek tego, co świat Westeros ma do zaoferowania. A kiedy (jeśli) już wyjdą “Wichry Zimy” i “Sen o wiośnie”, będzie kolejny pretekst do dyskusji na temat różnic w zakończeniu. 

2. The Expanse

Na mój gust i upodobania książkowo-serialowo-filmowe duży wpływ miał mój starszy brat. Od najmłodszych lat karmił mnie fantastyką i sci-fi. Niektórzy zamykają się na te gatunki, uważając, że to głupie bajeczki, czy to o smokach, czy o kosmicznych eskapadach. A takie stereotypowe myślenie to błąd i można dużo przez nie stracić. Dobre książki i produkcje kinowe, czy telewizyjne, to tak naprawdę uniwersalne opowieści, dla których warunki fantasy lub sci-fi są tylko tłem. I taką właśnie uniwersalną historią o polityce i ludzkiej naturze jest serial oparty na powieści duetu, który pisze pod wspólnym pseudonimem James S.A. Corey. The Expance można obejrzeć na platformie Amazon Prime. Liczy już 3 sezony, a 4 jest w drodze.

To serial w konwencji space opera. Nie lubię tego określenia, bo może kojarzyć się z soap opera, a tak naprawdę niewiele ma z telenowelą wspólnego. To całkiem poważna historia, która rozgrywa się w przyszłości, kiedy ludzkość opanowała cały Układ Słoneczny. I tak oto mamy nowy porządek i trzy nacje: Ziemia, zjednoczona pod flagą ONZ, Mars ze swoją potęgą militarną i wyzyskiwani przez pozostałych Pasiarze zamieszkujący pas asteroid między Marsem a Jowiszem. Wojna w Układzie Słonecznym między tymi trzema nacjami wisi na włosku, a prowadzą do niej liczne spiski i intrygi. To opowieść uniwersalna, poruszająca wiele aktualnych kwestii jak równość, praworządność, ochrona środowiska naturalnego naszej planety. Przy tym, to serial z gatunku tzw. hard sci-fi, który stara się zachować zgodność z aktualną wiedzą naukową. Polecam, bo historia wciąga do reszty i nie można się od niej oderwać. 

3. Goliath

Jeśli tytuł budzi skojarzenia z biblijną potyczką Dawida z Goliatem, to są jak najbardziej na miejscu. Goliath, to serial właśnie o walce w sprawie, która z pozoru jest beznadziejna. Głównym bohaterem jest Billy McBride. Prawnik, niegdyś niepokonany na sali sądowej, który z pewnych względów stoczył się, upadł i wypadł z zawodu. W tej roli rewelacyjny Billy Bob Thornton, który doskonale sprawdza się w roli wszelkiej maści degeneratów 😉 

Billy po latach braku aktywności w zawodzie postanawia podjąć się trudnej sprawy przeciw zbrojeniowemu gigantowi, którego reprezentuje zresztą kancelarią, którą niegdyś zakładał. Po drodze zalicza wiele wzlotów, upadków i sytuacji zagrożenia życia. Odkrywa tajemnice i intrygi, których dla własnego, świętego spokoju wolałby nie odkryć. To trzymający w napięciu thriller z wątkiem odkupienia, liczący dwa sezony. Każdy skupia się na innej historii, obie są niezwykle porywające. Goliath można obejrzeć na platformie Amazon Prime.

4. Stranger Things

I zgrabnie przechodzę z Amazon Prime do Netflixa, który kilka osławionych seriali wypuścił. W tym jeden, który pokochali i mali i duzi. Już po pierwszym sezonie Stranger Things, bo o nim mowa, stał się produkcją kultową. Historia zaczyna się od zaginięcia chłopca, w którego poszukiwania angażuje się właściwie całe miasteczko. W miarę, jak rozwija się fabuła na jaw wychodzą mrożące krew w żyłach intrygi, tajne rządowe eksperymenty i tajemnice, które przez lata skrywało Hawkins w stanie Indiana. 

Serial przenosi widza do kolorowych lat ’80 XX wieku i przeplata kino przygodowe z elementami fantastyki. Nigdy nie sądziłam, że historia grupy dzieciaków tak mnie wciągnie, a jednak. Czekam na trzeci sezon, który pojawi się na platformie Netflix 4 lipca 2019.

5. The Crown

Pozostaję na Netflixie i polecam historyczny dramat, który jednocześnie jest jak na razie najdroższym serialem wyprodukowanym przez tę platformę. Kosztował bagatela 100 mln funtów, a to jeszcze nie koniec, bo szykuje się trzeci sezon. I nie przesadzę, kiedy powiem, że w tej produkcji widać każdego wydanego pensa. Dekoracje, scenografia, kostiumy, charakteryzacja są olśniewające! Gra aktorska na najwyższym poziomie i ta historia! Serial opowiada o początkach władania królowej Elżbiety II. Poznajemy kulisy kluczowych wydarzeń z dziejów dwudziestowiecznej Europy i świata. Od kuchni przedstawiane są życie i skandale brytyjskiej rodziny królewskiej i ewolucja Elżbiety z młodej, zagubionej kobiety, w pewną siebie głowę państwa. Mistrzostwo w każdym calu. Ten serial trzeba zobaczyć! 

6. Ozark

W dalszym ciągu jesteśmy na Netflixie i tym razem mam coś dla tych, którzy lubią klimaty Narcos, czy Breaking Bad. To nieco inna historia, ale z kartelem narkotykowym w tle i równie emocjonująca. Głównym bohaterem jest księgowy z Chicago. Ale nie byle jaki księgowy, a taki pracujący dla mafii narkotykowej. Jego historia zaczyna się w czasie jego własnej egzekucji. Wpada na pewien pomysł, który ratuje mu życie. Zobowiązuje się do wyprania pokaźnej sumy pieniędzy dla meksykańskiego kartelu i w tym celu opuszcza Chicago i przeprowadza się z rodziną do tytułowego Ozark w stanie Missouri. To elektryzujący thriller, który mnie wgniótł w fotel.

7. Wiedźmin 3 - Dziki Gon

Czym najlepiej wyleczyć złamane serce po zakończonym mistrzowskim serialu fantasy? Inną opowieścią fantasy, równie mistrzowską, albo może nawet jeszcze bardziej mistrzowską 😉 Tym razem wielowątkową grą komputerową i na konsole. To, co łączy “Grę o Tron” i “Wiedźmina”, to konsekwencje podejmowanych czynów. Gracz może poprowadzić wiedźmina Geralta na wiele różnych sposobów, co rzutuje na przyszłe wydarzenia w grze i jej zakończenie. A zakończenia są różne – dobre, neutralne, słodko-gorzkie i złe. Ale uwaga, ta historia wciąga bez reszty, a Dziki Gon zapewnia prawie 300 godzin nieprzerwanej rozrywki. Ja grałam już kilka razy i wciąż mam nieodkryte znaki zapytania na mapie Skellige, więc nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Po przejściu dodatku “Krew i Wino” czułam taką samą pustkę, jak po zakończeniu 8 sezonu Gry o Tron. Ale czas leczy rany, a Netflix szykuje adaptację prozy Sapkowskiego i na koniec roku mam nadzieję, że otrzymamy godnego następcę dla serialu HBO.

8. Pozostałe propozycje

Nie chcę za bardzo zanudzać, a w zanadrzu mam jeszcze kilkach ciekawych propozycji, więc wymienię je już bez opisów:

Orange is the new black – Netflix

Better Call Saul – Netflix. Prequel Breaking Bad opowiadający o przemianie młodego prawnika Jimmy’ego McGilla w Saula Goodmana, którego znamy z Breaking Bad.

Marvelous Mrs. Maisel – Amazon Prime

Opowieść podręcznej – HBO GO

Narcos – Netflix

Banshee – HBO GO

 

Daj znać w komentarzu, czy 8 sezon “Gry o Tron” spełnił Twoje oczekiwania i jak się czujesz po zakończeniu tego epickiego serialu! Jeśli masz w zanadrzu ciekawe propozycje, które pozwolą zapomnieć – podziel się!

 

***

Ściskam!

Hania

 

Komentarze (12)

  • Avatar

    Mirosław

    Ja teraz oglądam niesamowity serial Historia Podręcznej. Wiadomo, że pustki nic nie zastąpi, ale jeszcze trochę i będzie można sobie powtórzyć GoT od nowa 🙂

    Odpowiedz

    • Avatar

      HaniaK

      Też oglądam, rewelacyjny serial. Czekam na 3 sezon 🙂

      Odpowiedz

  • Avatar

    KAMA

    Ja oglądam Chirurgów 😀 Inny klimat, ale wciąga!

    Odpowiedz

    • Avatar

      HaniaK

      Kiedyś oglądałam, ale nie dotrwałam do końca. Wydaje mi się, że formuła tego typu seriali jest już dość mocna wyeksploatowana.

      Odpowiedz

  • Avatar

    Paulina

    To ja chyba jestem jedyną osobą (albo jedną z niewielu) osobą w internecie, której ostatni sezon się podobał :D. Jasne, był inny niż poprzednie, ale trzymał moim zdaniem poziom. Obronę Winterfell oglądałam na stojąco, bo nie mogłam usiedzieć z napięcia, a jak Dany spaliła Królewską Przystań, to opadła mi szczęka… więc przynajmniej w moim przypadku scenarzystom się udało – zaskoczyli!

    Za to finał… Tutaj jestem rozdarta. Rozum mówi, że tak musiało być, za to serce płacze, że Jon (#teamjonforever) tak skończył. Gdyby chociaż się uśmiechnął na końcu albo gdyby to był jego wybór, a nie przymusowa banicja… 🙁

    A do listy dodałabym nowy miniserial HBO – Czarnobyl. Jest klimacik, mega polecam!

    Odpowiedz

    • Avatar

      HaniaK

      Też jestem #teamjon i szlag mnie trafia, że tak potraktowali wątek jego pochodzenia. Prawowity dziedzic Targaryenów, ale jakoś w ostatnim odcinku nikogo to nie obeszło. Nawet Sansa, która tak ochoczo rozpowiedziała tajemnicę, tym razem siedziała cicho! WTF? Wizualnie też mi się podobało, ale dziury w scenariuszu jednak były i trzeba było zrobić z tego 10 sezonów, tak jak planowało HBO od początku. Ale nie ma tego złego, do prequelu już ruszyły zdjęcia 😉

      No i dziękuję za polecenie serialu, nie ukrywam, że się do niego przymierzam od kilku dni 🙂

      Odpowiedz

  • Avatar

    Angelika

    Nie jestem fanką fantasy, dlatego serialu nie oglądałam, myślę że w wolnej chwili zobaczę, czym tak wszyscy się zachwycają 😊 Dzięki za propozycje, chętnie sprawdzę, czy któraś mi przypadnie do gustu

    Odpowiedz

  • Avatar

    mbc

    Niestety, ale Gra o Tron całkowicie mnie nie porwała, więc nie za bardzo mam po czym zapełniać pustkę. Ale zainteresowałaś mnie serialem Goliath i muszę nadrobić zaległości, jeśli chodzi o tę produkcję.

    Odpowiedz

  • Avatar

    Aleksandra

    Czytam te tytuły i co: Stranger Things – super, The Crown – jeszcze lepiej. Wiedźmin. Zaraz, co? Ta żenoprodukcja? Co ona mi poleca?!
    Dopiero po chwili skumałam, że chodzi o grę… ;D

    Odpowiedz

    • Avatar

      HaniaK

      🙂 Nie śmiałabym wspominać tej pseudo superprodukcji z Michałem Żebrowskim, ale oczekiwania w stosunku do serialu Netflixa mam wysokie 😉

      Odpowiedz

  • Avatar

    Zawsze w książkach

    Ominęło mnie to szaleństwo i w związku z tym nie odczuwam żadnej pustki 🙂 Może kiedyś nadrobię. Pozdrowienia!

    Odpowiedz

  • Avatar

    Agnieszka

    Przeczytałam wszystkie dostępne części, więc z serialem nie było mi specjalnie po drodze. Jednak chyba warto nadrobić:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    Odpowiedz

Zostaw komentarz