fbpx

AA Wings of Color – opinia

AA Wings of Color to względnie nowa kolekcja makijażowa, która swoją premierę miała w 2017 roku. Bardzo lubię kosmetyki AA. Są stworzone z myślą o wrażliwcach i wiele pielęgnacyjnych produktów się u mnie sprawdza. Wieść, że firma Oceanic wypuszcza kolekcję kolorówki bardzo mnie ucieszyła. Liczyłam na to, że w końcu znajdę dobry podkład, w równie dobrej cenie 😉  Tym bardziej, że AA Wings of Color, jak i cała reszta asortymentu AA, to kosmetyki nietestowane na zwierzętach. 

AA Wings of Color - z myślą o alergikach

Kolekcja AA Wings of Color powstała we współpracy ze znaną makijażystką gwiazd – Magdaleną Pieczonką. Ten fakt podnosi poprzeczkę i moje oczekiwania w stosunku do tych kosmetyków. Całą kolekcję można kupić wyłącznie w Rossmannie. Do wyboru mamy właściwie wszystko, co jest potrzebne do wykonania makijażu. Marka AA zadbała o podkłady do każdego rodzaju cery, bronzery, rozświetlacze, matowe pomadki i błyszczyki, a także wiele, wiele innych kosmetyków, dzięki którym można poszaleć. Postanowiłam wypróbować podstawowy zestaw z oferty AA Wings of Color, którym da się wykonać dzienny, neutralny makijaż. Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w podkład, bronzery, róż do policzków, rozświetlacz, cienie do powiek, sypki puder i matową szminkę. Właściwie zabrakło mi tylko korektora pod oczy i czegoś do brwi. Zatem jak te kosmetyki sprawdziły się u posiadaczki suchej i wrażliwej cery? I jak oceniam kolekcję AA Wings of Color po kilku miesiącach używania?

Podkłady AA Wings of Color

Podkładom zawsze poświęcam najwięcej czasu we wszelkich recenzjach. Ale to jest podstawa, więc nic dziwnego, że tego typu produkty dostają najwięcej uwagi. To bardzo istotny element, który powinien utrzymać w ryzach cały makijaż przez wiele godzin. W kolekcji AA Wings of Color znaleźć można podkłady zarówno matujące, jak i rozświetlające, kryjące i długotrwałe. Wszystkie znajdziesz TUTAJ, ale niestety wybór kolorów jest dość okrojony. Swoją drogą uboga kolorystyka jest istotną cechą całej kolekcji AA Wings of Color.

Ideal Match

Ideal Match przeznaczony do cer normalnych i suchych, a dostępny jest w pięciu, raczej ciepłych odcieniach. Wybrałam odcień 203 Vanilla, czyli drugi najjaśniejszy. Ma wyraźne żółte tony, co nie bardzo mnie cieszy – raczej mam neutralną cerę i celuję zazwyczaj w beże. Za to odcień najjaśniejszy, 201 Ivory, jest dla mnie za jasny. Poza tym mankamentem, w postaci bardzo ubogiej gamy kolorystycznej, podkład AA Wings of Color Ideal Match, to całkiem przyzwoity produkt. Ma dość gęstą konsystencję, ale łatwo się rozprowadza. Kryje raczej lekko, więc jest idealny na co dzień. Lubię lekko kryjące podkłady, przez które prześwitują moje piegi, więc dla mnie jest to plus. Jeśli chodzi o wyrównanie kolorytu, nie ma z tym najmniejszego problemu, cera wygląda pięknie i promiennie, a co najważniejsze – naturalnie. Spotkałam się z opiniami, że Ideal Match lubi ciemnieć i robi się pomarańczowy. U mnie ten problem nie występuje, być może dlatego, że mam suchą skórę, a podkłady lubią zmieniać kolor po kontakcie z sebum.

Trwałość

Co z trwałością? Otóż nie jest to długotrwały podkład z założenia, więc nie ma co się łudzić, że pozostanie na twarzy przez 16 godzin bez poprawek. Ale nie zauważyłam, żeby był z nim jakiś problem. Wygląda przyzwoicie przez ok. 6 – 8 godzin. Czy przeszedł test wrażliwca? Tak. Nie zapycha, nie podrażnia i nie wysusza. Po podkład Ideal Match AA Wings of Color może sięgać nawet atopowiec 🙂 W tej kategorii cenowej, to jeden z lepszych podkładów. Za około 34 zł dostajesz produkt, który właściwościami dorównuje tym wysoko półkowym. Jedyny mankament to wspomniana uboga gama kolorystyczna. Trudno dobrać idealny odcień, ale przy tej cenie można sobie pozwolić na eksperymenty z mieszaniem kilku odcieni.

Transparentny sypki puder AA Wings of Color

Skoro zaczęłam od podkładu to zgrabnie przejdę do jego utrwalenia. Wybrałam sypki puder w wariancie transparentnym. Znów dobór kolorów był dość okrojony, więc nie chciałam ryzykować jakichś ciemnych plam. Puder z kolekcji AA Wings of Color ma w swoim składzie, na pierwszym miejscu talk. I faktycznie w dotyku jest on wyczuwalny. Szczerze mówiąc nie jest to najmilsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Za to opakowanie jest całkiem sprytne i pomysłowe. W środku jest elastyczna siateczka, przez którą łatwo można nabrać kosmetyk, przy czym w transporcie nie ma szans, żeby zawartość się wysypała. A co z działaniem? Puder jest na twarzy właściwie niewidoczny i świetnie matuje. Cery mieszane i tłuste powinny się z nim polubić. Bardzo dobrze utrwala makijaż. Jednak jak dla mnie jest za mało komfortowy. Nie nadaje się do użycia pod oczy, ponieważ ściąga i obciąża skórę. W ogóle towarzyszy mi na twarzy uczucie ściągnięcia i dyskomfortu, kiedy go stosuję. Nie polecam do suchej cery. Moja skóra jest po nim zmęczona i przesuszona. Ale jeśli masz problem z nadmiarem sebum, to myślę, że za 35 zł można wypróbować puder z kolekcji AA Wings of Color 🙂

Pudry brązujące

Z tego co zauważyłam, formuły i opakowania pudrów brązujących AA Wings of Color już się zdążyły zmienić. W tej chwili dostępne są w dwóch odcieniach. Kiedy ja kupowałam było ich więcej, ale już nie pamiętam ile dokładnie. Aktualnie dostępne bronzery znajdziesz TUTAJ. Skład nowej formuły jest, o ile dobrze liczę, ok. o połowę krótszy. Wciąż jednak AA reklamuje je jako wzbogacone o wit. E oraz olej z nasion marchwi. Ale do rzeczy. Nie mogłam się zdecydować, więc wybrałam dwa odcienie – 32 Caramel i 31 Sienna. Caramel jest trochę chłodniejszy, ale ciemniejszy i bardziej nadaje się do konturowania. Ten drugi jest dobry do opalania twarzy. Mają w sobie drobinki, ale tylko w opakowaniu. Kiedy nakłada się produkt na pędzel szybko się ulatniają, więc nie zostawiają na twarzy żadnej poświaty, ani tym bardziej brokatowych drobinek. Blendują się wzorowo, pigmentację mają przyzwoitą i wyglądają naprawdę ładnie. Do tego są trwałe. Nie mam im nic do zarzucenia. Pudry brązujące AA Wings of Color, to naprawdę fajne produkty w świetnej cenie ok. 30 zł. Z czystym sumieniem polecam. Swego czasu używałam ich namiętnie i właściwie codziennie. Nie sądzę, żeby nowa formuła była gorsza 😉 Ale może się mylę, jeśli już próbowałaś, daj znać jak się sprawdzają w komentarzu 😉

Rozświetlacz Precious Highlighter

W mojej kosmetyczce rozświetlacza zabraknąć nie może. Z różu mogę zrezygnować, ale z rozświetlacza nie 🙂 Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła co AA Wings of Color ma do zaoferowania. W tej chwili marka poszerzyła asortyment o płynne produkty, ale ja jestem staroświecka i wolę pudrowe. Z trzech dostępnych odcieni wybrałam nr 100 Multi Gold, podobno z wit. C. Kto mnie zna, ten wie, że lubię ciepłe odcienie 🙂 Multi Gold składa się z trzech kolorów i jeśli pominie się różowy, to wychodzi całkiem przyzwoita, złotawa poświata. Jest to subtelny rozświetlacz. Nie daje mocno po oczach, więc nadaje się jako typowo codzienny i casualowy produkt. Jeśli potrzebujesz mocnego błysku, to AA Wings of Color nie jest dla Ciebie. Spróbuj Fenty Beauty, o którym pisałam TUTAJ. A wracając do tematu. Na co dzień to bardzo dobry produkt, w całkiem przyzwoitej cenie – 35 zł. Choć wiem, że dobre rozświetlacze można kupić za połowę tej ceny. Jednak ja ten produkt lubię. Wygląda ładnie i jest trwały, nic więcej mi nie potrzeba. Chętnie po niego sięgam, kiedy potrzebuje delikatnego makijażu.

Róż do policzków Blush & Rouge

Róże do wyboru są cztery. No cóż, kolekcja AA Wings of Color po prostu nie zachwyca różnorodnością. Jeden wpadający w pomarańcz, dwa brudne róże dość ciemne i jeden taki w miarę uniwersalny. I właśnie ten ostatni wybrałam – 04 Light Pink. Myślę, że ten odcień będzie pasował każdemu, kto ma jasną cerę. Z dodatkowych informacji róż jest wzbogacony o ekstrakty z alg koralowych i pestek moreli. I szczerze mówiąc nie mam nic do zarzucenia temu produktowi. Jest ładny, choć są ładniejsze. Pigmentację ma całkiem niezłą i jest trwały. Blenduje się bardziej niż przyzwoicie i dobrze łączy się z pudrami brązującymi i rozświetlaczem. Znów całkiem fajny produkt. Cena ok. 23 zł.

Tusz do rzęs No Limit Volume i cienie do powiek All Day Long

Mam dość długie rzęsy, ale nie za gęste. Wybieram więc tusze pogrubiające. No Limit Volume z kolekcji AA Wings of Color ma grubą, klasyczną szczoteczkę, taką jak lubię. Czerń jest czarna, nie skleja rzęs i na pierwszy rzut oka efekt jest dobry. Ale niestety rzęsy, nawet podkreślone zalotką, szybko się prostują. Tak że po kilku minutach wyglądają nieciekawie. W moich oczach ten mankament dyskwalifikuje tusz Wings of Color. Za 30 zł można mieć dużo lepszy, więc choć tani i tak nie jest wart tych pieniędzy. 

Cienie do powiek w odcieniu 71 Gold Brown (nie wiem, czy jeszcze są dostępne, bo na stronie Rossmanna ich nie ma) są fatalne. To chyba najsłabsze ogniwo kolekcji AA Wings of Color. Nie ma tu co owijać w bawełnę. Wszystkie cztery cienie w tej mini paletce są perłowe. Ani jednego matu! Sypią się niemiłosiernie, pigmentacja właściwie zerowa. Trudno cokolwiek nimi zbudować. Może dla licealistek są dobre, bo nie da się z nimi przesadzić i trzeba się mocno napracować, żeby uzyskać widoczny efekt. Z kolei najciemniejszy odcień wygląda na powiece jak węgiel. Dosłownie, powieka wygląda jak ubrudzona w kopalni. Najgorsze cienie, jakie miałam okazje testować. Nie pamiętam ile kosztowały, ale nie są warte żadnej ceny. Nie polecam.

Pomadka do ust Matt Comfort

I przyszedł czas na ostatni testowany przeze mnie produkt  AA Wings of Color. Matowa, a może bardziej satynowa pomadka Matt Comfort. Dostępna w pięciu odcieniach. No trochę mało nie? Trudno pięcioma odcieniami trafić we wszystkie typy urody. Ale zostawmy ten temat. Pomadka w odcieniu 31 Sienna jest bardzo komfortowa i przypomina w noszeniu Velvet Matte od Golden Rose. I właściwie gdybym nie znała tej z Golden Rose (możesz poczytać o niej TUTAJ), to może nawet nic bym nie miała do tej z AA. Niestety pomadka Wings of Color jest ponad dwa razy droższa. Opakowanie wygląda na tańsze, a sam produkt ani grzeje ani ziębi. Pomadka jak pomadka, nie ma się czym zachwycać. Nie jest wybitnie trwała i mogłaby kosztować 10 zł, a nie 27 🙂 Kolor ma ładny, akurat na jesień i to tyle. Sam komfort noszenia nie jest warty tej ceny, zwłaszcza, że pigmentacja mogłaby być mocniejsza. Nie polecam, jeśli potrzebujesz matowej pomadki, która nie wysusza ust, to sięgnij po Golden Rose, te od AA Wings of Color omijaj.

Podsumowanie testu kosmetyków AA Wings of Color

Jest kilka produktów, które się u mnie sprawdziły. Chętnie sięgam po podkład Ideal Match, pudry brązujące, róż do policzków i rozświetlacz. Podkład jest wart swojej ceny, pozostałe produkty mogłyby być ciut tańsze, biorąc pod uwagę kiepskiej jakości opakowania. Sypki puder raczej nie nadaje się do suchej cery, ale być może właścicielki typów mieszanego i tłustego się z nim polubią. Pomadka to nic szczególnego i nie jest warta uwagi. Można mieć lepsze i tańsze, dlatego nie warto w nią inwestować. Z kolei produkty do oczu – tusz i cienie – to dla mnie totalne buble. Największy mankament kolekcji AA Wings of Color to jednak uboga kolorystyka. Trudno dogodzić każdemu typowi urody. Pięć odcieni podkładów nie zaspokaja potrzeb wszystkich typów, które można spotkać na ulicach polskich miast i miasteczek. Ten punkt na pewno jest do poprawy, zwłaszcza że Ideal Match to całkiem niezłe mazidło. Czy widać w tej kolekcji rękę wizażystki? Myślę, że jednak nie. Brak różnorodności i kiepska jakość opakowań robią złe pierwsze wrażenie. Jakość wielu kosmetyków pozostawia wiele do życzenia. Ale koniec końców znalazłam kilka dobrych kosmetyków dla siebie, więc nie ma co narzekać 🙂 

***

Ściskam!

Hania

14
Dodaj komentarz

avatar
10 Komentarze
4 odpowiedzi w wątku
0 Obserwwatorzy
 
Komentarz z największą liczbą reakcji
Najgorętszy wątek
11 Autorzy komentarzy
Natalie ForeverMaria TamaraGusia | odslonKulture.plHaniaKPaulina z simplistic.pl Autorzy najnowszych komentarzy
  Chcę otrzymywać powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Natalie Forever
Gość

Nie znam tych produktów, ale wyglądają bardzo zachęcająco 😀

Maria Tamara
Gość

Mam cerę mieszaną. U mnie to ogólnie kwestia doświadczenia z konkretnym produktem, czy coś się sprawdzi, czy też nie. Pomadka ma ogólnie ładny odcień:).

Gusia | odslonKulture.pl
Gość

Zakochałam się w pomadce. Piękne zdjęcia.

Paulina z simplistic.pl
Gość

Świetny wpis i szczera recenzja. Bardzo przyjemnie czyta się Twoje teksty, widać, że masz dryg do pisania. 🙂 Co do samej firmy Aa, pamiętam, że używałam kiedyś ich kosmetyków do pielęgnacji, ale nie były na tyle fajne, aby zostać ze mną na dłużej. 🙂

Agnieszka
Gość

Hmmmm z tego co piszesz, to faktycznie można znaleźć lepsze produkty w tej cenie… mnie ta seria jakoś nie porwała;)
pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

Moniq
Gość
Moniq

Ja właśnie testuje sypki puder i jestem z niego zadowolona. Pewnie mam inny rodzaj skóry niż Ty, bo nie mam uczucia wysuszania czy ściągania.

Megi18845
Gość

Czyli wreszcie wiem po jaki róż sięgnąć jeśli każdemu pasuje to znaczy że mnie też:):)

Angelika
Gość

Ja ciągle szukam idealnego podkładu, a który nie będzie maił ceny z kosmosu 😀 Być może skusze się na wypróbowanie serii AA o ile znajdę odpowiedni odcień. A to nie jest łatwe zadanie 🙁

Odjechanestudia
Gość
Odjechanestudia

Nie mialam pojęcia o tych kosmetykach

Patrycja
Gość

Zachęciłaś mnie do tych produktów. Chętnie bym je przetestowała. Odpowiednich kosmetyków dla siebie szukałam latami, a kiedy już znalazłam te które mnie satysfakcjonuje, nie umiem zacząć szukać w nich zmian. Musze jednak zacząć.