fbpx
AA Wings of Color - recenzja kolekcji. Podkład, bronzer, róż, rozświetlacz, cienie do powiek, szminka, tusz do rzęs

AA Wings of Color – opinia

Opublikowano: 11 października 2018 by HaniaK

AA Wings of Color to względnie nowa kolekcja makijażowa, która swoją premierę miała w zeszłym roku. Bardzo lubię kosmetyki AA. Są stworzone z myślą o wrażliwcach i wiele pielęgnacyjnych produktów się u mnie sprawdza. Wieść, że AA wypuszcza kolekcję kolorówki bardzo mnie ucieszyła. Liczyłam na to, że w końcu znajdę dobry podkład, w jeszcze lepszej cenie 😉 Dodatkowa ważna informacja dla osób, które szukają marek cruelty free – AA Wings of Color, jak i cała reszta asortymentu AA, to kosmetyki nietestowane na zwierzętach.

***

Kolekcja AA Wings of Color powstała przy współpracy ze znaną makijażystką gwiazd – Magdaleną Pieczonką. Ten fakt podnosi poprzeczkę i oczekiwania w stosunku do tych kosmetyków. Całą kolekcję można kupić wyłącznie w Rossmannie. Do wyboru mamy właściwie wszystko, co jest potrzebne do wykonania makijażu. Marka AA zadbała o podkłady do każdego rodzaju cery, bronzery, rozświetlacze, matowe pomadki i błyszczyki, a także wiele, wiele innych.

Postanowiłam wypróbować podstawowy zestaw kosmetyków. Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w podkład, bronzery, róż do policzków, rozświetlacz, cienie do powiek, sypki puder i matową szminkę. Właciwie zabrakło mi tylko korektora pod oczy i czegoś do brwi.

Zatem jak te kosmetyki sprawdziły się u posiadaczki suchej i wrażliwej cery? I jak oceniam je po kilku miesiącach używania?

Podkład Ideal Match

Podkładom zawsze poświęcam najwięcej czasu we wszelkich recenzjach. Ale to jest podstawa, więc nic dziwnego. Dobry podkład utrzyma cały makijaż w ryzach przez cały dzień, dlatego jest tak istotnym elementem makijażu. W kolekcji AA Wings of Color znaleźć można podkłady zarówno matujące, jak i rozświetlające. Niestety wybór kolorów jest dość okrojony. Ideal Match przeznaczony do cer normalnych i suchych dostępny jest w pięciu, raczej ciepłych odcieniach. Wybrałam odcień 203 Vanilla, czyli drugi najjaśniejszy. Ma wyraźne żółte tony, co nie bardzo mnie cieszy – raczej mam neutralną cerę i celuję zazwyczaj w beże. Za to odcień najjaśniejszy, 201 Ivory, jest dla mnie za jasny. Poza tym mankamentem, w postaci bardzo ubogiej gamy kolorystycznej, to naprawdę fajny podkład. Ma dość gęstą konsystencję, ale łatwo się rozprowadza. Kryje raczej lekko, więc jest idealny na co dzień. Lubię lekko kryjące podkłady, więc dla mnie jest to plus. Jeśli chodzi o wyrównanie kolorytu, nie ma z tym najmniejszego problemy, cera wygląda pięknie i promiennie, a co najważniejsze – naturalnie. Spotkałam się z opiniami, że Ideal Match lubi ciemnieć i robi się pomarańczowy. U mnie ten problem nie występuje. A co z trwałością zapytasz. Otóż nie jest to długotrwały podkład z założenia, więc nie ma co się łudzić, że pozostanie na twarzy przez 16 godzin bez poprawek. Ale nie zauważyłam, żeby był z nim jakiś problem. Wygląda przyzwoicie przez ok. 6 – 8 godzin. Czy przeszedł test wrażliwca? Tak. Nie zapycha, nie podrażnia, nie wysusza. Może po niego sięgać nawet atopowiec 🙂 Nie znam lepszego podkładu w tej kategorii cenowej. Za około 34 zł dostajesz produkt, który właściwościami dorównuje tym wysokopółkowym. Jedyny mankament to wspomniana uboga gama kolorystyczna. Trudno dobrać idealny odcień. 

Sypki puder

Skoro zaczęłam od podkładu to zgrabnie przejdę do jego utrwalenia. Wybrałam sypki puder w wersji transparentnej. Znów dobór kolorów był dość okrojony, więc nie chciałam ryzykować jakichś plam. Puder z kolekcji Wings of Color ma w swoim składzie, na pierwszym miejscu talk. I faktycznie w dotyku jest on wyczuwalny. Szczerze mówiąc nie jest to najmilsze uczucie. Za to opakowanie jest całkiem sprytne i pomysłowe. W środku jest elastyczna siateczka, przez którą łatwo można nabrać kosmetyk. A co z działaniem? Puder jest na twarzy właściwie niewidoczny, i świetnie matuje. Cery mieszane i tłuste powinny się z nim polubić. Bardzo dobrze utrwala makijaż. Jednak jak dla mnie jest za mało komfortowy. Nie nadaje się do użycia pod oczy – ściąga skórę. W ogóle towarzyszy mi na twarzy uczucie ściągnięcia i dyskomfortu, kiedy go stosuję. Nie polecam do suchej cery. Moja skóra jest po nim zmęczona i przesuszona. Ale jeśli masz problem z nadmiarem sebum, to myślę, że za 35 zł można go wypróbować 🙂

Pudry brązujące

Z tego co zauważyłam, formuły i opakowania pudrów brązujących AA Wings of Color już się zdążyły zmienić. W tej chwili dostępne są w dwóch odcieniach. Kiedy ja kupowałam było ich więcej, ale już nie pamiętam ile dokładnie. Aktualnie dostępne bronzery znajdziesz TUTAJ. Skład nowej formuły jest, o ile dobrze liczę, ok. o połowę krótszy. Wciąż jednak AA reklamuje je jako wzbogacone o wit. E oraz olej z nasion marchwi. Ale do rzeczy. Nie mogłam się zdecydować, więc wybrałam dwa odcienie – 32 Caramel i 31 Sienna. Caramel jest trochę chłodniejszy, ale ciemniejszy i bardziej nadaje się do konturowania. Ten drugi jest dobry do opalania twarzy. Mają w sobie drobinki, ale tylko w opakowaniu. Kiedy nakłada się je na pędzel szybko się ulatniają. Także nie zostawiają na twarzy poświaty. Blendują się wzorowo, pigmentację mają przyzwoitą i wyglądają naprawdę ładnie. Do tego są trwałe. Nie mam im nic do zarzucenia. To naprawdę fajne pudry brązujące w świetnej cenie ok. 30 zł. Z czystym sumieniem polecam. Swego czasu używałam ich namiętnie i właściwie codziennie. Nie sądzę, żeby nowa formuła była gorsza 😉 Ale może się mylę, jeśli już próbowałaś, daj znać jak się sprawdzają w komentarzu 😉

Rozświetlacz Precious Highlighter

W mojej kosmetyczce rozświetlacza zabraknąć nie może. Z różu mogę zrezygnować, ale z rozświetlacza nie 🙂 Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła co AA ma do zaoferowania. W tej chwili marka poszerzyła asortyment o płynne produkty, ale ja jestem staroświecka i wolę pudrowe. Z trzech dostępnych odcieni wybrałam nr 100 Multi Gold, podobno z wit. C. Kto mnie zna, ten wie, że lubię ciepłe odcienie 🙂 Multi Gold składa się z trzech kolorów i jeśli pominie się różowy, to wychodzi całkiem przyzwoita, złotawa poświata. Jest to subtelny rozświetlacz. Nie daje mocno po oczach, więc nadaje się jako typowo codzienny i casualowy produkt. Jeśli potrzebujesz mocnego błysku, to AA Wings of Color nie jest dla Ciebie. Spróbuj Fenty Beauty, o którym pisałam TUTAJ. A wracając do tematu. Na co dzień to bardzo dobry produkt, w całkiem przyzwoitej cenie – 35 zł. Choć wiem, że dobre rozświetlacze można kupić za połowę tej ceny. Jednak ja ten produkt lubię. Wygląda ładnie i jest trwały, nic więcej mi nie potrzeba. Chętnie po niego sięgam, kiedy potrzebuje delikatnego makijażu.

Róż do policzków Blush & Rouge

Róże do wyboru są cztery. I znowu ponarzekam sobie, jak mało jest tych kolorów w kolekcji AA Wings of Color. Jeden wpadający w pomarańcz, dwa brudne róże dość ciemne i jeden taki w miarę uniwersalny. I właśnie ten ostatni wybrałam – 04 Light Pink. Myślę, że ten odcień będzie pasował każdemu, kto ma jasną cerę. Z dodatkowych informacji róż jest wzbogacony o ekstrakty z alg koralowych i pestek moreli. I szczerze mówiąc nie mam nic do zarzucenia temu produktowi. Jest ładny, choć są ładniejsze. Pigmentację ma całkiem niezłą i jest trwały. Blenduje się bardziej niż przyzwoicie i dobrze łączy się z pudrami brązującymi i rozświetlaczem. Znów całkiem fajny produkt. Cena ok. 23 zł. 

Tusz do rzęs No Limit Volume i cienie do powiek All Day Long

Mam dość długie rzęsy, ale nie za gęste. Wybieram więc tusze pogrubiające. No Limit Volume z kolekcji AA Wings of Color ma grubą, klasyczną szczeteczkę. Taką jak lubię. Czerń jest czarna, nie skleja rzęs i na pierwszy rzut oka efekt jest dobry. Ale niestety rzęsy, nawet podkreślone zalotką, szybko się prostują. Także po kilku minutach wyglądają nieciekawie. W moich oczach ten mankament dyskwalifikuje ten tusz. Za 30 zł można mieć dużo lepszy. Nie jest wart tych pieniędzy.

Cienie do powiek w odcieniu 71 Gold Brown (nie wiem, czy jeszcze są dostępne, bo na stronie Rossmanna nie ma) są fatalne. Nie ma tu co owijać w bawełnę. Wszystkie cztery cienie w tej mini paletce są perłowe. Ani jednego matu. Sypią się niemiłosiernie, pigmentacja właściwie zerowa. Trudno cokolwiek nimi zbudować. Może dla licealistek są dobre, bo coś tam podkreślają. Ale trzeba się mocno napracować, żeby uzyskać widoczny efekt. Z kolei najciemniejszy odcień wygląda na powiece jak węgiel. Dosłownie. Najgorsze cienie, jakie miałam okazje testować. Nie pamiętam ile kosztowały, ale nie są warte żadnej ceny. Nie polecam.

Pomadka do ust Matt Comfort

I przyszedł czas na ostatni testowany przeze mnie produkt z kolekcji Wings of Color. Matowa, a może bardziej satynowa pomadka Matt Comfort. Dostępna w pięciu odcieniach. No trochę mało nie? Trudno pięcioma odcieniami trafić we wszystkie typy urody. Ale zostawmy ten temat. Pomadka w odcieniu 31 Sienna jest bardzo komfortowa i przypomina w noszeniu Velvet Matte od Golden Rose. I właściwie gdybym nie znała tej z Golden Rose (możesz poczytać TUTAJ), to może nawet nic bym nie miała do tej z AA. Niestety pomadka Wings of Color jest ponad dwa razy droższa. Opakowanie wygląda na tańsze, a sam produkt ani grzeje ani ziębi. Pomadka jak pomadka, nie ma się czym zachwycać. Nie jest wybitnie trwała i mogłaby kosztować 10 zł, a nie 27 🙂 Kolor ma ładny, akurat na jesień i to tyle. Sam komfort noszenia nie jest warty tej ceny, zwłaszcza, że pigmentacja mogłaby być mocniejsza. Nie polecam, jeśli potrzebujesz matowej pomadki, która nie wysusza ust, to sięgnij po Golden Rose. 

Podsumowując, jest kilka produktów, które się u mnie sprawdziły. Chętnie sięgam po podkład Ideal Match, pudry brązujące, róż do policzków i rozświetlacz. Podkład jest wart swojej ceny, pozostałe produkty mogłyby być ciut tańsze, biorąc pod uwagę kiepskiej jakości opakowania. Sypki puder raczej nie nadaje się do suchej cery, ale być może właścicielki typów mieszanego i tłustego się z nim polubią. Pomadka nie jest warta swojej ceny, można mieć lepsze i tańsze, dlatego nie warto w nią inwestować. Za to produkty do oczu – tusz i cienie – to dla mnie totalne buble. Największy mankament kolekcji AA Wings of Color to jednak uboga kolorystyka. Trudno dogodzić każdemu typowi urody. Pięć odcieni podkładów nie zaspokaja potrzeb wszystkich typów urody, które można spotkać na ulicach polskich miast i miasteczek. Ten punkt na pewno jest do poprawy, zwłaszcza że Ideal Match to całkiem niezłe mazidło. Czy widać w tej kolekcji rękę wizażystki? Myślę, że jednak nie. Brak różnorodności i kiepska jakość opakowań robią złe pierwsze wrażenie. Jakość cieni do powiek pozostawia wiele do życzenia. Ale koniec końców znalazłam kilka dobrych kosmetyków dla siebie, więc nie ma co narzekać 🙂

***

Ściskam!

Hania

13 komentarzy

  • Maria Tamara 1 listopada 2018 at 13:08

    Mam cerę mieszaną. U mnie to ogólnie kwestia doświadczenia z konkretnym produktem, czy coś się sprawdzi, czy też nie. Pomadka ma ogólnie ładny odcień:).

    Odpowiedz
  • Gusia | odslonKulture.pl 20 października 2018 at 09:52

    Zakochałam się w pomadce. Piękne zdjęcia.

    Odpowiedz
  • Paulina z simplistic.pl 16 października 2018 at 14:04

    Świetny wpis i szczera recenzja. Bardzo przyjemnie czyta się Twoje teksty, widać, że masz dryg do pisania. 🙂 Co do samej firmy Aa, pamiętam, że używałam kiedyś ich kosmetyków do pielęgnacji, ale nie były na tyle fajne, aby zostać ze mną na dłużej. 🙂

    Odpowiedz
    • HaniaK 16 października 2018 at 14:19

      Dziękuję <3 Takie opinie to najlepsza motywacja 😉

      Odpowiedz
  • Agnieszka 15 października 2018 at 11:35

    Hmmmm z tego co piszesz, to faktycznie można znaleźć lepsze produkty w tej cenie… mnie ta seria jakoś nie porwała;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    Odpowiedz
  • Moniq 12 października 2018 at 12:44

    Ja właśnie testuje sypki puder i jestem z niego zadowolona. Pewnie mam inny rodzaj skóry niż Ty, bo nie mam uczucia wysuszania czy ściągania.

    Odpowiedz
  • Megi18845 12 października 2018 at 10:05

    Czyli wreszcie wiem po jaki róż sięgnąć jeśli każdemu pasuje to znaczy że mnie też:):)

    Odpowiedz
    • HaniaK 12 października 2018 at 10:32

      Jeśli masz jasną karnację, to myślę, że tak 🙂 Będzie pasować 🙂

      Odpowiedz
  • Angelika 12 października 2018 at 10:00

    Ja ciągle szukam idealnego podkładu, a który nie będzie maił ceny z kosmosu 😀 Być może skusze się na wypróbowanie serii AA o ile znajdę odpowiedni odcień. A to nie jest łatwe zadanie 🙁

    Odpowiedz
    • HaniaK 12 października 2018 at 10:02

      No właśnie, to jest odwieczny problem, żeby znaleźć podkład w dobrej cenie. Polecam zapoznać się z AA, być może mieszanka dwóch odcieni się u Ciebie sprawdzi 🙂

      Odpowiedz
  • Odjechanestudia 12 października 2018 at 09:48

    Nie mialam pojęcia o tych kosmetykach

    Odpowiedz
  • Patrycja 11 października 2018 at 21:52

    Zachęciłaś mnie do tych produktów. Chętnie bym je przetestowała. Odpowiednich kosmetyków dla siebie szukałam latami, a kiedy już znalazłam te które mnie satysfakcjonuje, nie umiem zacząć szukać w nich zmian. Musze jednak zacząć.

    Odpowiedz
    • HaniaK 12 października 2018 at 10:51

      Ja z kolei jestem maniakiem i trochę grzeszę. Rzadko kiedy wykańczam produkt, ale nie dlatego, że mi się nie podobał. Po prostu uwielbiam testować. Potem mam zawaloną kosmetyczkę. Ale ostatnio przystopowałam 🙂

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X