fbpx
Zoeva, Kat von D, Urban Decay, Golden Rose, Smashbox

5 makijażowych marek cruelty free

Opublikowano: 11 lipca 2018 by HaniaK

Była już mowa o moich ulubionych pięciu markach pielęgnacyjnych, jeśli interesuje Cię ten temat zapraszam TUTAJ. Przyszedł czas na kosmetyki kolorowe. Dużo łatwiej przychodzą mi do głowy ulubione produkty makijażowe niż pielęgnacyjne, więc bardzo trudno było mi wybrać te pięć najlepszych. Rynek obfituje w świetnej jakości kosmetyki od makijażu, które nie są testowane na zwierzętach. Każdy znajdzie coś dla siebie zarówno na tej niższej jak i wyższej półce cenowej. Przejdę więc do rzeczy i tak oto kształtuje się moje top 5 makijażowych marek cruelty free.

***

1. Urban Decay to marka, która dostarcza mój ulubiony podkład Naked Skin. Nie jest łatwo znaleźć podkład dla wrażliwca, który jednocześnie będzie długotrwały, ładnie wyglądający i nie wysuszający. Ten taki właśnie jest, to mój ideał. Co więcej, to jedyny tego typu produkt, którego zupełnie nie czuję na skórze – nazwa w 100% trafiona. Jeszcze jedna ważna rzecz – nie przykrywa moich piegów, co bardzo sobie cenię. Cera jest pięknie ujednolicona, ale piegi nadal prześwitują. Czym jeszcze ta marka skradła moje serce? Paletkami Naked. Moje ulubione to te miniaturki z serii Basics, idealne na co dzień. Dobrze napigmentowane, piękne, neutralne kolory, które blendują się jak marzenie i trzymają na powiece cały dzień. Polecam zapoznać się z tą marką.
Podkład Urban Decay Naked Skin, paletka Naked Basics
Podkład Urban Decay Naked Skin, paletka Naked Basics2. Golden Rose z kolei produkuje jedne z moich ulubionych matowych pomadek. Te przystępne cenowo kosmetyki prosto z Turcji, nie tylko nie są testowane na zwierzętach, ale są też wegańskie! Ich formuła nie jest agresywna i nie wysusza tak mocno ust jak inne matowe pomadki. Do tego trzymają się dopóki nie zostaną zmyte – ja muszę do tego celu używać płynu dwufazowego do demakijażu. Uwielbiam też fixer przedłużający trwałość makijażu w sprayu. Nie zostawia niekomfortowego uczucia na twarzy, jakbym się wypsikała lakierem do włosów. Jest odpowiedni do wrażliwej cery i naprawdę poprawia trwałość makijażu, jednocześnie usuwając pudrowy efekt.Golden Rose Make-up fixer, pomadki Long Stay i Soft&Matte, szminka velvet matte
3. Kat von D to kolejna marka mająca w swoim asortymencie kosmetyki wegańskie. Właścicielka marki nie tylko pilnuje, żeby jej produkty były cruelty free, ale też aktywnie działa na rzecz zaprzestania testów na zwierzętach. Moim ulubieńcem od Kat von D jest sypki, transparentny puder  Lock-it do utrwalania makijażu. Daje piękny, lekko świetlisty efekt i doskonale wydłuża trwałość make-upu. Zapomniałam co to zwarzony korektor pod oczami, do tego używam go i używam i końca nie widać, taki jest wydajny 😉
sypki puder Kat von D4. Smashbox to marka, która jakiś czas była dostępna w Chinach, na szczęście wycofała się z tego rynku i dzięki temu zyskała status cruelty free. Niezmiernie mnie to cieszy, gdyż korektor Studio Skin to mój ulubieniec. Z początku nie byłam do niego przekonana, ale w połączeniu z pudrem Kat von D jest niezastąpiony. Ładnie kryje – raczej średnio, wygląda pięknie, zdrowo i nie wysusza delikatnej skóry pod oczami. Jest też świetną bazą pod cienie do powiek. Lubię także podkład Studio Skin, który jest porównywalny do Urban Decay, ale wyczuwalny na skórze. Paletka Full Exposure to także jeden z moich ulubieńców, a ostatnio zakochałam się też z kredce do brwi. Byłabym zapomniała – tusz Full Exposure to moja ulubiona mascara już od jakiegoś roku. Ciągle do niej wracam i uważam za mój ideał.
Smashbox korektor pod oczy Studio Skin, paleta cieni Full Exposure, mascara Full Exposure, kredka do brwi, pędzle i zalotka Sephora5. Zoeva zauroczyła mnie przede wszystkim swoimi pędzlami. Kiedy kupiłam sobie zestaw Bamboo i porównałam z innymi pędzlami, które już miałam, zaczęłam się zastanawiać, jak mogłam tak późno odkryć tę markę? Set jest tak milutki, że nie mogę przestać się miziać po twarzy. Do tego jest pięknie wykonany i czuć powiew luksusu, kiedy trzyma się te cuda w rękach. Oprócz pędzli lubię matową pomadkę Pure Velours Lips, która może nie jest aż tak bardzo trwała, ale za to nie wysusza ust. Godne polecenia są też kredki do brwi i do oczu. Testuję też mini paletki Cocoa Blend i Caramel Melange, ale jeszcze nie mam wyrobionego zdania. Co najważniejsze, kosmetyki Zoeva nie są diabelnie drogie, a raczej przystępne cenowo.
Zoeva zestaw pędzli Bamboo Set, paltka Coco Blend Voyager (mini wersja), paletka Coco Caramel Voyager (wersja mini), pomadka Pure Velours Lips, Kredka od brwi, Kohl w kolorze czarnym
Jest jeszcze wiele marek, które chciałabym opisać, więc chyba wyjdzie z tego cały cykl. Co Ty na to, żebym co miesiąc podzieliła się z Tobą swoją ulubioną piątką? A jakie są Twoje typy i ulubione makijażowe marki nietestujące na zwierzętach?
***
Ściskam!
Hania

7 komentarzy

  • Fenty Beauty, Hourglass i Anastasia Beverly Hills - gorące premiery jesieni 2018 - Hanna's Passions | Blog osobisty 1 września 2018 at 21:10

    […] 🙂 Jeśli chcesz się zapoznać z poprzednimi postami na ten temat, to zapraszam Cię TUTAJ i TUTAJ. A jeśli interesuje Cię co takiego pojawi się w perfumeriach czytaj dalej […]

    Odpowiedz
  • Joasia 19 sierpnia 2018 at 12:59

    Haniu, dziękuję za te piątkę, byłabym wdzięczna gdyby taki ranking pojawiał się częsciej. Z tego co wiem dużo weganskich produktow (glownie pielegnacja) ma Rossmann i mysle, a niewiele osob o tym wie. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • HaniaK 19 sierpnia 2018 at 13:07

      Na pewno w tym miesiącu pojawi się kolejny wpis z tej serii 🙂 To prawda, że w Rossmanie jest sporo takich marek, planuję nawet osobną notkę wyłącznie na temat tej drogerii. To zawsze jest trudny temat, więc staram się zebrać jak najwięcej informacji, żeby nie było wpadek. Rynek niestety dynamicznie się zmienia. Marki wpadają i wypadają z grona, a i tak pewności nigdy nie ma 😉 Cieszę się, że uznałaś wpis za przydatny 🙂

      Odpowiedz
  • Iwona 19 lipca 2018 at 18:24

    Z Zoevy mam paletę cieni Basic Moments, ale jak na razie mnie rozczarowuje 🙁

    Odpowiedz
    • Anonim 19 lipca 2018 at 18:32

      No właśnie skrajne opinie nt. cieni Zoevy słyszałam, dlatego na początek postanowiłam wypróbować te miniaturki 😉 Ale za to pędzle polecam z czystym sumieniem 🙂

      Odpowiedz
  • Luźne Style 13 lipca 2018 at 08:48

    Same perełki :*

    Odpowiedz
    • Anonim 14 lipca 2018 at 13:16

      Oj tak, ale wybrać było je bardzo trudno. Mam w zanadrzu jeszcze całe mnóstwo perełek 🙂 Gorzej z pielęgnacją 😉

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X